Moje postanowienia noworoczne

dieta schudnę rzucę palenie moje zacznę dbać o siebie zdrowie tu i teraz zadbam

W ostatnim tekście powymądrzałam się nieco na temat tego jak tworzyć postanowienia noworoczne aby miały one nieco większe szanse powodzenia. Nauka czy raczej risercz, który zrobiłam do tego tekstu nie poszły w las.

Chciałabym utożsamiać się ze stwierdzeniem, że nie robię postanowień, bo już jestem zajebista, jednak mimo wszystko, zajebista to ja może i jestem, idealna być nie zamierzam, ale jest kilka rzeczy nad którymi chciałabym popracować w trybie postanowień noworocznych właśnie.

Po pierwsze zmieniam swoje nawyki żywieniowe. Brzmi to bardzo ogólnikowo i poważnie zarazem, ale generalnie chodzi o wywalenie z diety białego pieczywa, słodyczy i śmieciowego żarcia, a wzbogacenie jej kaszami, warzywami i innymi takimi cudami.
Na początek poprzez 6 tygodniowy detoks, a potem przez przemodelowanie (na jego podstawie) swojego codziennego jadłospisu. Nie napiszę, że nie będę żreć słodyczy już nigdy przenigdy, bo to bez sensu, za to jak najbardziej realne jest jedzenie zdrowszych wariacji na ich temat.
Jeśli do tego uda mi się zamienić spożywanie białego pieczywa z regularnego na incydentalne to już w ogóle będzie cudo, a moja tarczyca na pewno będzie mi wdzięczna. A skoro o narządach wewnętrznych mowa to i moje płuca mogą być szczęśliwe, ponieważ detoks polega również na rzuceniu palenia. Tak, wiem, to najłatwiejsza rzecz na świecie, każdy palacz robił to kilka(naście) razy, ale mam nadzieje, że moje rzucenie będzie definitywne - na razie stuknął mi tydzień bez papierosa.

Po drugie zaczynam o siebie dbać. Znowu ogólnik, a ogólniki jak wiemy w postanowieniach są "be". Śpieszę więc z doprecyzowaniem, że przez dbanie o siebie rozumiem cały punkt pierwszy plus zwiększenie dawki aktywności fizycznej. 2 razy w tygodniu to minimum, 3 to ideał. Na razie ograniczam się do zajęć fitness i siłowni, ale jak tylko zima odpuści wracam do biegania. Jeśli to wszystko, poniekąd przy okazji, zaowocuje spadkiem wagi to już w ogóle cud, malina.
Z dbaniem o siebie wiąże się też wcześniejsze kładzenie się spać i wstawanie, wysypianie się (w miarę możliwości), chodzenie na spacery (na tyle na ile czas i smog pozwoli) i inne takie...

Na koniec najważniejsze dla mnie postanowienie: być TiT. Prawie jak Fit, ale chodzi o bycie Tu i Teraz. Pisałam już o tej filozofii przy okazji mojego uczestnictwa w warsztatach "Jak przestać się zamartwiać". Pracuję nad tym już długo długo, ale rozwijania się w tej filozofii nigdy za wiele. Zamiast gnać bezmyślnie do przodu skupiam się na tym co mam, a przynajmniej bardzo się staram. Zamiast uzależniać swoje poczucie szczęścia od tego co "kiedyś tam" planuję osiągnąć przestaję czekać na lepsze jutro, a doceniam dzisiaj, bo jest to jedyna pewna rzecz.

Oczywiście pracuję nad awansem w pracy, chciałabym dalej rozwijać bloga, od poniedziałku zaczynam chodzić na pracowy kurs angielskiego... ale nie są to moje postanowienia noworoczne tylko kolejne kamienie milowe do pokonania w naturalnej kolei rzeczy:)

A jakie są Wasze postanowienia noworoczne?
---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇 
Dziękuję 💐😘
Więcej... >

Postanowienia noworoczne - jak robić to z głową?

jak stawiać pisać sposób na jak dotrzymać poradnik porady rady sposoby sposobów
Jak mówi ludowe porzekadło "święta, święta i po świętach". Przed nami kilka dni podsumowań i planowania, rozliczania i stawiania celów. Tekst o moich postanowieniach jest już gotowy ale zanim go upublicznię postanowiłam zgłębić temat postanowień jako takich.

Na początek trochę statystyki:
Większość z nas planuje zmiany głównie w obrębie zdrowia. Na kolejnym miejscu plasują się kwestie związane z domem/mieszkaniem, sytuacją zawodową. Tuż za podium znajduje się rodzina oraz wypoczynek/podróże. Najczęściej podejmowanym wyzwaniem jest rzucanie palenia (źródło). 
Aż 40% z nas zakłada, że uda się zrealizować wszystkie przyjęte postanowienia (źródło).
Niestety badania amerykańskich naukowców (a jakże), wykazują coś zupełnie innego niż to czego się sami spodziewamy, a mianowicie, że raptem 8% postanawiających jest na tyle wytrwałych, że swoje postanowienia realizuje (źródło). Odwracając tę informację okazuje się, że 92% ponosi klęskę (całkowitą lub częściową). Innymi słowy większość z nas co roku traci czas na planowanie zmian, których nie wdroży w życie. 

Nie brzmi to zbyt optymistycznie, jednak nie zrażajmy się. Możemy zwiększyć szanse na wprowadzenie zaplanowanych zmian już na etapie ich definiowania.
Jak to zrobić?
Oto 10 podpowiedzi, które zamierzam sama zastosować przy zapisywaniu swoich postanowień noworocznych:

1. Trzymając się ludowych mądrości "nie łap kilku srok za ogon" czyli innymi słowy nie szalej z ilością postanowień. Lepiej mieć 3-4 konkretne cele niż pierdyliard niedoprecyzowanych.

2. Doprecyzuj. Co to znaczy "odświeżę język angielski" czy też "schudnę"? Jak będziesz mierzyć postęp w osiąganiu celu? 

3. Wyznacz priorytety. Oceń, które postanowienia są dla Ciebie najważniejsze.

4. Stopniuj. Nie zakładaj, że od 1 stycznia przejdziesz na dietę, rzucisz palenie, staniesz się codziennym bywalcem siłowni, zamienisz tv na książki w ilości jednej dziennie.
Zmiana nawyków to nie jest łatwa sprawa. Zmieniajmy je więc po kolei, nie hurtowo - to znacząco zwiększy szanse na powodzenie.

5. Planuj. Zrobienie listy haseł opisujących Twoje cele to jedno. Wybranie tych najistotniejszych to drugie. Zrobienie planu jak je chcesz osiągnąć to coś zupełnie innego. Jeśli jednak Twoje postanowienia są doprecyzowane i konkretne łatwiej Ci będzie zaplanować sposób ich realizacji np.: w ciągu tygodnia przeczytam X artykułów po angielsku/poznam X słówek. 

6. Kontroluj. Masz już cele i plan? Weryfikuj go. Nie tak jak to zwykle bywa po roku, zazwyczaj z ręką w nocniku, ewentualnie z poczuciem konsternacji. Skoro Twój plan zakłada, że w tygodniu nauczysz się tyle i tyle, pójdziesz określoną ilość razy na siłownię pod koniec każdego cyklu zatrzymaj się i przeanalizuj postępy. 

7. Modyfikuj. W efekcie cyklicznej kontroli. Może okazało się, że nie masz tyle czasu ile byś chciał/a na chodzenie na siłownię? A może jest odwrotnie? Spodobało Ci się i możesz to robić częściej?

8. Polub zmiany:) Do realizacji postanowienia wybierz drogę, która zawiera rzeczy, które lubisz. Co to znaczy? Jeśli zakładasz, że zaczniesz się ruszać wybierz aktywność, która sprawia Ci frajdę. Jeśli nie przepadasz za warzywami nie zakładaj, że przejdziesz na dietę warzywną, lepiej ogranicz np. białe pieczywo.
Wybór opcji, które lubimy, albo przynajmniej akceptujemy, pozwoli nam uniknąć szukania wymówek.

9. Zrezygnuj ze słowa "nie". Swego czasu sporo czytałam o afirmacjach. Nasza podświadomość przypomina zbuntowanego kilkulatka. Kiedy myślisz "nie będę palił" słyszy tylko "będę palił". Popracuj nad treścią swoich założeń i zamień "nie będę tyle żreć" na "będę jeść mniej", a następnie opisz co to dokładnie znaczy jak w punkcie 2. 

10. Daj sobie czas. Według niektórych teorii i badań nowe zachowanie na zamianę w nawyk potrzebuje średnio 66 dni (źródło). To ponad 9 tygodni czy jak kto woli trochę ponad 2 miesiące. Im bardziej skomplikowany jest nowy zwyczaj, tym więcej czasu potrzebuje na "zautomatyzowanie". Dlatego też bądźmy dla siebie łaskawi:)

---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇
Dziękuję 💐😘
Więcej... >

Czego (nie) życzyć na Święta?

życzenia święta boże narodzenia jak składać czego życzyć jak być oryginalnym
Już za kilka dni skończy się świąteczne szaleństwo. Wcześniej jednak przyjdzie nam się zmierzyć z większymi i mniejszymi spędami rodzinnymi. 
Mówiąc szczerze, na teksty stołowe i około przyjęciowe wyrobiłam sobie znieczulicę. Nic jednak nie mierzi mnie bardziej niż życzenia, które czasem powodują, że nie wiem czy śmiać się czy płakać czy może, dla odmiany, przybić komuś piątkę. W twarz. Talerzem z karpiem w galarecie. 
Oto kilka z nich:

Żeby Twoja dieta w końcu zaczęła działać.

Żebyś mniej pyskowała/miała do mnie więcej cierpliwości.

Żebyś w końcu się czegoś dorobił/osiągnął coś w życiu.

Żebyś się ustatkował.

Duuuuużo dzieci/drugiego dziecka/kolejnego dziecka (niepotrzebne skreślić)

Żeby ktoś Cię pokochał.

Z okazji świąt Bożego Narodzenia
Chciałbym Ci złożyć serdeczne życzenia...

To dopiero wierzchołek góry lodowej.
Przechodząc do meritum - jakich życzeń lepiej nie składać?

Po pierwsze takich, w których wyrażamy swoje własne oczekiwania wobec drugiej osoby np.: "żebyś był dla mnie milszy/ładniej się do mnie odnosił". W tych niby życzeniach serwujemy odbiorcy zarzut, a potem, bardzo często (o zgrozo) dziwimy się, że ktoś się bulwersuje.
Co więcej przerabiając własne chciejstwa na świąteczny ton pokazujemy, ni mniej ni więcej, co nas w danej osobie drażni, a idąc dalej, zamiast się świątecznie miłować bardzo nieświątecznie próbujemy się wzajemnie zmieniać, poprzez wbijanie szpil...
Brzydka prawda jest taka, że to nie są życzenia dla obdarowywanej osoby tylko dla składającego. Jeśli już czujesz, że musisz, "bo inaczej się udusisz" to spróbuj zamienić "życzę Ci" na "chciał/abym żebyśmy byli dla siebie milsi, bo zależy mi na Tobie/na naszej relacji/zacieśnianiu więzi". Prawda, że brzmi to o niebo lepiej?

Po drugie to, że sami posiadamy potomstwo (nie ważne czy jest to jedno dziecko czy pierdyliard) nie zakładajmy, że inni ludzie chcą żyć zgodnie z naszym modelem.
Nie wplatajmy w życzenia dobrych rad. To, że mamy poczucie, że jesteśmy najmądrzejsi pod słońcem nie znaczy, że inni się z tym zgadzają. To, że rozmnażanie to nasz cel numer jeden nie znaczy, że kuzynka uwielbiająca swoją pracę ten cel podziela.
Co więcej, to że myślimy, że ktoś powinien robić coś tak a nie inaczej, nie upoważnia nas do wyrażania swoich pseudo mądrości, nawet w imię dobrych chęci, którymi wiadomo co jest wybrukowane. Czas i miejsce na dobre rady jest jedno - kiedy ktoś nas o nie poprosi albo potwierdzi, że chce ich słuchać. 

Po trzecie darujmy sobie te cholerne rymy częstochowskie. Nie masz czasu spotkać się? Zadzwonić? Albo napisać osobistego maila? To serio daruj sobie życzenia, zwłaszcza te smsowe, rymowane, wysyłane hurtowo do całej książki adresowej.

Wreszcie, po czwarte, nie szalejmy z wymuszoną oryginalnością, zwłaszcza jeśli składamy życzenia kuzynostwu czy ciotce, którą widzimy raz na rok albo i rzadziej. Nie dajmy się również zwariować na imprezach takich jak firmowa wigilia. Naprawdę czasem zamiast oryginalności i niechcianej gafy lepsze jest sztampowe "zdrowia, szczęścia i pomyślności" - tego chcą wszyscy niezależnie od wieku, stopnia pokrewieństwa czy zajmowanego stanowiska.

Jeśli jednak mimo wszystko nie chcemy iść na łatwiznę zawsze możemy się zapytać, po prostu, po ludzku (jak zwierzęta w wigilijną noc): "Czego Ci życzyć?" "Czego Ci trzeba?" - to proste pytanie jest gwarantem uniknięcia gafy i trafienia w sedno naszymi życzeniami:)

PS Dodatek specjalny - powrót do przeszłości, czyli czego sobie życzy mama rocznego dziecka:)
---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇 
🎄Dziękuję 🎄🎁 😘
Więcej... >

Filmy pachnące choinką i grzańcem

Boże Narodzenie film filmy świąteczny nastrój jakie zima
Przez chwilę było pięknie, niestety zima sobie poszła w cholerę, a za oknem zapanowało przedwiośnie (chociaż dzisiaj jest to przedwiośnie w mocno mroźnym wydaniu). Niby tu i ówdzie widać przystrojone drzewka, czasem z głośnika poleci „Last Christmas”, ale jak to wiadomo, nastrój świąteczny bywa wybredny i często nie chce się pojawić, pomimo regularnego ćpania cynamonu i pomarańczy.
Czasami wystarczy zamknąć oczy, innym razem pomaga Frank Sinatra, jeśli jednak i to nie działa zapraszam na moje zestawienie świątecznych filmów. Nie wszystkie oglądałam, jednak zrobiłam porządny risercz starając się ograniczyć ilość szmiry. Trochę tandety jednak zostało - odrobina sztucznego śniegu nie zaszkodzi - zwłaszcza w naszej strefie klimatycznej:)

To jak gotowi na listę świątecznych filmów?

Zacznijmy od wesołości, której czasem nam brakuje, zwłaszcza w przedświątecznym szaleństwie. Czas na komedie, nie tylko romantyczne:

1. "To właśnie miłość" [Love Actually]
Sztampa, ale no cóż... nie mogłam jej pominąć.
Love actually to właśnie miłość filmy na święta jakie propozycje
2. "Dziennik Bridget Jones" [Bridget Jones Diary]
Świąteczne swetry, przyjaciele i miłość w wyszczuplających majtach...
filmy na święta propozycje 30 filmów
3. "Rodzinny dom wariatów" [The Family Stone]
Święta, rodzina, nowa narzeczona czyli schemat stary jak świat, ale wciąż aktualny.
filmy w świątecznym nastroju
4. "The Family Man"
A gdyby tak zamienić samotnego biznesmena szukającego w święta rodzinnego ciepełka, na ojca i męża, który chce być samotnym biznesmenem?
filmy wprowadzające świąteczny nastrój
5. "Holiday" [Holiday]
Podobno lepsze od "To właśnie miłość":)
6. "Świąteczne opowieści" [Un conte de noel]
Francuska wersja "Rodzinnego domu wariatów".
7."Wigilijny Show" [Scrooged]
Pierwsza w zestawieniu wariacja na temat "Opowieści Wigilijnej" - w tej wersji duchy oprowadzają po świątecznych wartościach producenta telewizyjnego.
Jeśli macie dość komedii na odtrutkę polecam obyczaj albo dramat:

8. "Noc świętego Mikołaja"
Jedyny polski akcent na liście - film z cyklu "Święta polskie".
9. "W jasną księżycową noc" [A Midnight Clear]
II wojna światowa. Linia frontu. Wigilia. Zawieszenie broni.
10. "To wspaniałe życie" [It's a wonderful life]
Zastanawialiście się kiedyś jakby to było gdyby Was nie było? Bohaterowi tego klasyka udaje się poznać odpowiedź na to pytanie.

11. "Czekając na cud" [Noel]
Kilka historii, które łączą święta i Nowy Jork.
12. "Boże Narodzenie" [Joyeux Noël]
Tym razem I Wojna Światowa. Linia frontu. Wigilia. Zawieszenie broni.

Jeśli to za ciężki kaliber zostaje jeszcze sensacja - jak mawia Nie Kryty Krytyk "te wybuchy, te pościgi":

13. "Szklana Pułapka" [Die Hard]
Klasyczna klasyka z Brucem Willisem.
14. "Długi pocałunek na dobranoc" [The Long Kiss Goodnight]
Idealna pani domu, żona i matka, przypomina sobie swoje zabójcze, drugie oblicze.
15. "Zabójcza Broń 1" [Lethal Weapon]
Co roku powtarzam sobie, że jestem na to za stara...
16. "Uwikłany" [Reindeer Games]
Więzienie, morderstwo, Ben Afleck przebrany za Mikołaja.

Na deser czas na bajki, nie tylko animowane.
Na początek pełnometrażowe:

17. "Charlie i Fabryka Czekolady" [Charlie and the Chocolate Factory]
Tim Burton i słodko gorzka historia z morałem. I Johny Depp.
18. "Grinch: Świąt nie będzie" [How the Grinch Stole Christmas]
Zielony, włochaty Jim Carrey - i choinka niepotrzebna...
19. "Opowieść wigilijna" [A Christmas Carol]
Klasyka gatunku w nowym wydaniu, ponownie z Jimem Carey'em.
20. "Ekspres polarny" [The Polar Express]
Jeśli wątpicie w magię Świąt powinniście przejechać się tym własnie pociągiem.
21. "Artur Ratuje gwiazdkę" [Arthur Christmas]
Jeden zapomniany prezent = cała masa zamieszania.
22. "Kubuś Puchatek: Puchatkowego Nowego Roku" [Winnie The Pooh: A Very Merry Pooh Year]
T-Y-G-R-YS pisze się... Święta!:)
23. "Miasteczko Halloween" [The Nightmare Before Christmas]
Tim Burton - kocham 💖
24. "Wiedźmikołaj" [Hogfather]
Specjalnie dla fanów Terrego Pratcheta.

Animacje - krótszy metraż:

25. "Pada Shrek" [Shrek the Halls]
Zielona gwiazdka z osłem pod... choinką.
26. "Boże narodzenie u Muppetów" [A Muppet Family Christmas]
Stare, dobre, jedyne w swoim rodzaju.
27. "Madagwiazdka" [Merry Madagascar]
Mikołaj, na Madagaskarze? A właściwie dlaczego by nie, jak tak?
28. "Epoka lodowcowa - mamucia gwiazdka" [Ice Age: A Mammoth Christmas]
Tytuł mówi wszystko.
29. "Pingwiny z Madagaskaru - Misja Świąteczna" [The Madagascar Penguins in a Christmas Caper]
Tak, Ricko, ka bum.
30. "Piękna i Bestia: Zaczarowane Święta" [Beauty and the Beast: The Enchanted Christmas]
Powrót do zaczarowanego towarzystwa.
To jak?
Znaleźliście coś dla siebie? :)
---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇 
Dziękuję 💐😘
Więcej... >

Ratujmy się

pomagajmy sobie ludzie ludziom pomoc trudne sytuacje
Bardzo często czytam teksty o tym jak to ludzie nieznajomi wpieprzają się bez pardonu w życie i wychowanie nieswoich dzieci. Jak bardzo bez taktu i jakiegokolwiek przemyślenia czy empatii dzielą się swoją pseudo mądrością z rodzicami, którzy wcale nie chcą ich słuchać.
Chciałabym, ku pokrzepieniu serc, opowiedzieć Wam o drugiej stronie medalu. Tej fajnej, empatycznej, pomocnej.

Środa, godziny popołudniowego szczytu. Autobus zapchany do granic możliwości.
Wsiada kobieta z wózkiem i około rocznym dzieciakiem. Samo jej pojawienie się uruchomiło salwy westchnień i sporo spojrzeń z pretensją w tle. Jakby sama jej obecność nie była wystarczająco nie na miejscu to jeszcze bezczelna śmiała poprosić o udostępnienie miejsca przeznaczonego na wózki. Potem zrobiło się jeszcze gorzej, bo dziecko zaczęło marudzić. Najpierw trochę nieśmiało, a potem w ten najbardziej irytujący sposób charakteryzujący się nieartykułowanym piskiem.
Zmęczona, z bólem głowy, usiłowałam skupić się na czytaniu książki. Nie dało się, więc włączyło mi się klasyczne myślenie w stylu: „no tak, godziny szczytu, to już nie miała kiedy się wpakować do autobusu…” Kiedy złapałam się na tej myśli, wymierzyłam sobie mentalnego kuksańca (mówiąc delikatnie). 
Jak ja, notabene też matka, mogę w taki bezmyślnie krytyczny sposób, myśleć o innej, nieznajomej mi kobiecie również matce? Zaczęłam sobie przypominać ileż razy Zo dawała czadu tak, że wszystkie słyszące ją istoty miały ochotę nas obie posłać w cholerę? Ile razy byłam świadkiem niewybrednych komentarzy w stylu „proszę coś zrobić ze swoim dzieckiem, niech przestanie tak się drzeć”?
Mały wrzaskun nie dawał za wygraną, a jego mama była coraz bardziej zmęczona i poirytowana. Zaciśnięte zęby, napięte mięśnie, cedzone przez zęby prośby o spokój. Ile razy byłam dokładnie w tym samym stanie? Nigdy tego nie robię, ale po raz pierwszy postanowiłam spróbować rozbić tą negatywną spiralę, która zaczynała się tworzyć. Widać to było również po pasażerach i dziecku. Spojrzałam na mamę małej marudki, uśmiechnęłam się i najspokojniej jak umiałam powiedziałam, pierwsze co mi przyszło do głowy: „Też to przerabiałam”. Głupie prawda? 
Dziewczyna w pierwszej chwili była zdziwiona ale potem to napięcie widoczne w jej postawie odpuściło, odwzajemniła mój uśmiech i zaczęłyśmy gawędzić. O wszystkim i o niczym. Zagadałam również dziecia "cześć, jak się czujesz?". Dziewczynka nie odpowiedziała rzecz jasna ale do końca podróży była spokojniejsza. Wszyscy odetchnęli z ulgą:)

Wtorek, południe. Osiedlowy plac zabaw.
Zosia szaleje na wszystkich huśtawkach po kolei. Kiedy przychodzi czas zakończenia zabawy, mimo wcześniejszego uprzedzania Zo, standardowo dochodzi do sceny histerii w wykonaniu mej pierworodnej. Od wrzasku, przez płacz, machanie rączkami, próby kopania, przez wielki finał w postaci rzucenia się na chodnik i kontynuowania popisów wokalnych. 
Stoję nad nią i czekam co i raz powtarzając, że jestem tutaj, że czekam aż się uspokoi, że mogę ją przytulić jeśli chce itp. Z boku wygląda to tak, że dzieć drze się wniebogłosy, tarza się po ziemi, a nad nim stoi bezradna matka.
Najpierw wtrąciła się jedna bezczelna baba, która Zosię przestraszyła, a mnie poirytowała bardziej niż wcześniejsza zośkowa akcja protestacyjna (o tym kiedy indziej). Kiedy życzliwy inaczej babsztyl się oddalił Zo kontynuowała swoją histerię, ale już przytulona do mnie. Zaciskam zęby, napinam wszystkie mięśnie ciała, czuję, że zaraz wybuchnę, że nie ogarniam… I nagle pojawia się ona. Starsza pani, podchodzi do mnie, kiwa głową i uśmiecha się przyjaźnie, ze zrozumieniem. Tym drobnym, jakże nieinwazyjnym gestem, rozbroiła moją wewnętrzną bombę zegarową. Zosia chwilę później się uspokoiła i razem, trzymając się za ręce, wróciłyśmy do domu.

Jaki z tego morał?
Nie bójmy się reagować. 
Nasza życzliwa(!) reakcja może komuś pomóc w przerwaniu łańcucha negatywnych emocji. Nie musimy od razu zagadywać, czy wchodzić w dyskusję, czasem wystarczy taki drobiazg jak uśmiech i życzliwe spojrzenie, żeby drugi człowiek, który jest na skraju odzyskał rezon i siły.
Nie oceniajmy, nie kategoryzujmy, po prostu zobaczmy człowieka w człowieku i uśmiechnijmy się do niego. To mały gest, a ma ogromną moc.

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇
Dziękuję 💐😘
Więcej... >
Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka