Nowy pomysł na stare zdjęcia

Nie lubię pustki. Zawsze szukam sposobu na jej zapełnienie, zwłaszcza jeśli dotyczy rzeczy tak materialnych jak np. ściany w mieszkaniu. Nie lubię też bałaganu i stale pracuję nad pozbyciem się tego nieproszonego gościa. Do perfekcyjnej pani domu co prawda mi daleko (nawet bardzo daleko), z resztą jakoś specjalnie nie chcę walczyć o jej miano, natomiast zdecydowanie pragnę nieco odgruzować to i owo.

Pod koniec roku 2016 zabrałam się za ogarnianie chałupy pod kątem urządzania pustych przestrzeni i porządkowania tych zagraconych. Na pierwszy ogień poszła rodzinna galeria. Zbierałam ramki i rameczki, oglądałam różne wersje ich aranżacji, aż wreszcie zebrałam się w sobie i zafundowałam jej porządne odświeżenie.
Jednak to nie wystarczyło. Poszłam o krok dalej i odkryłam, że mam w domu jeszcze jedno miejsce do fotograficznego zagospodarowania... Takie, które ma w swoich domach większość z nas:

Traf chciał, że w tym samym czasie zostałam posiadaczką magnesów z Fotobum.pl
I to nie byle jakich magnesów, ale takich spersonalizowanych, ze zdjęciami, które idealnie wpisały się w proces ogarniania zagraconych przestrzeni.
magnes magnesy spersonalizowane zdjęciowe zdjęciem foto
Jako, że zdjęć swoich, M. i Zo mamy już pod dostatkiem postanowiłam wywołać przede wszystkim zdjęcia z naszych (raczej bliskich) podróży. Nie są to widoczki z palmami czy lazurowym wybrzeżem, niemniej jednak do każdego naszego wyjazdu wracam z przyjemnością. Na magnesy załapały się też dwie fotki z zupełnie lokalnych wycieczek.

Bałam się, że efekt końcowy będzie tandetny, ale zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona.

Wizualnie fotomagnesy przypominają stare, dobre polaroidy. Są cienkie, lekkie i giętkie, dzięki czemu dobrze przylegają do powierzchni lodówki, nawet takiej jak moja, z lekko zaokrąglonymi drzwiami. Niemniej jednak są ciut za lekkie żeby przytrzymywać samodzielnie ulotki czy inne luźne kartki, dlatego lepiej je potraktować jako oddzielny, ozdobny, fotograficzny byt.


Takie magnesy to moim zdaniem ciekawy pomysł na odświeżenie starych i nudnych przestrzeni, a także na stworzenie czegoś zupełnie nowego. Jeśli ktoś lubi bawić się w majsterkowanie może np. z ich pomocą przygotować ciekawą galerię bazującą na tablicy i/lub farbie magnetycznej. Ogranicza nas właściwie tylko nasza własna kreatywność.

Kilka uwag technicznych:
  • Zdjęcia, które chcecie przerobić na magnesy powinny być kadrowane w kwadrat jednak w ostatecznej produkcji są delikatnie prostokątne - dobrze o tym pamiętać przy wyborze kadru i obiektu;
  • Tak jak w przypadku wywoływania zdjęć w klasycznej formie, dobrze wybierać fotografie wysokiej jakości. Generalnie im wyższa jakość zdjęcia tym lepiej.
Na koniec mała niespodzianka:)
Jeśli chcielibyście przyozdobić mieszkanie/biuro/inne (niepotrzebne skreślić) magnesami ze swoimi zdjęciami wystarczy, że zostawicie po sobie komentarz (z adresem mailowym), a ja w poniedziałek wieczorem (20.02) wylosuję jedną osobę, która otrzyma komplet 8 magnesów.
Zapraszam wszystkich do zabawy:)

Tekst powstał we współpracy z Fotobum.pl

---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇
Dziękuję 💐😘
Więcej... >

Mój prywatny musical codzienny

ryan gosling la la land emma stone piosenki na co dzień życie codzienność
Źródło: The New Yorker
Poruszona do szpiku kości musicalem „La La Land”, po obejrzeniu którego od dobrych dwóch tygodni jestem na muzycznym haju, zaczęłam sobie wyobrażać co by było gdybym niczym bohaterka musicalu śpiewająco i tanecznym krokiem przechodziła przez swój dzień powszedni? 
Jakie piosenki by mi towarzyszyły?

Myślałam, myślałam i oto co wymyśliłam...

Godzina 6.15 pobudka... Dzwoni budzik. Z zamkniętymi oczami i nogą Zo na twarzy, nucę pod nosem pierwsze wersy Bohemian Rhapsody:

Is this the real life? Is this just fantasy? Caught in a landslide, no escape from reality.
Open your eyes, look up to the skies and see...
Ciemność. Widzę ciemność. Zwłaszcza o 6 rano w styczniu.

Zaspana, zwlekam się z łóżka i krokiem żywych trupów udaję się do łazienki... Patrzę w lustro, a na usta ciśnie mi się: 

You did one thing wrong, You woke up. It looked better before(...)Doooooooooooooooooooon't look at me - I'm ugly in the morning, 
doooooooooooooooooooon’t look at me I’m ugly in the morning...
Zapewne nie brzmię jak Mike Patton z Faith No More (ale może to i lepiej), więc po chwilowym załamaniu nerwowym zaczynam się ogarniać i robić na bóstwo, albo przynajmniej małego bożka. Po jakimś kwadransie, pachnąca, ubrana i umalowana, wychodzę z impetem z łazienki wołając:
It's a new dawn,
It's a new day,
It's a new life for me yeah!


Czas ogarnąć Zo do przedszkola. Pobudka, śniadanie, ubieranie… aż dobijamy do momentu kiedy dzieć stwierdza, że generalnie ma wszystko w zadku i nigdzie nie idzie… a ja na to:

Aha, yeah, come with me!♫ niczym Puff Daddy
Dziecilla nadal nie słucha, więc mogę sobie dla wzmocnienia komunikatu zawyć jak rzeczony raper na zalinkowanego kawałka:
aaaaaaaa!
Jeśli zadziałało i dziecilla poszła do przedszkola, w placówce oczywiście na ułamek sekundy (ten, w którym dzieć bez mrugnięcia okiem biegnie do Cioci) dopada mnie chwila wzruszenia, łza ciśnie się do oka, a matce w głowie zaczyna kiełkować: 
Goodbye my love goodbye
Goodbye and au revoir
I hope that you remember me
I'll never be too far...

Na szczęście to tylko ułamek sekundy, więc Demiss Roussos nie zdąży się rozpędzić. Na szczęście.


Ruszam do pracy. Zazwyczaj mocno po planowanym czasie wsiadam do zbiorkomu, a w głowie rozbrzmiewa mi Stare Miasto:

Jak się poruszasz po mieście?
Tramwaj, autobus, metro i znowu...
(...)Chyba żartujesz mówiąc, że mam iść na piechotę.
Pojadę metrem, autobusem i potem
na ławce siadka, na miejsce docieram,
kierowca drzwi otwiera, ktoś tam szybę wyciera.
Tłok mi przeszkadza, teraz wysiadam,
przed sobą puszczam staruszkę, bo tak wypada!"

Po większych i mniejszych ekscesach docieram do pracy. 

Pracuję w IT. W męskim zespole. Z szaleństwem przestałam walczyć już dawno temu, więc czas się przyznać, że:
I'm going slightly mad
I'm going slightly mad
It finally happened - happened
It finally happened - ooh oh
It finally happened
I'm slightly mad
Oh dear 
Do tego dorzućmy trochę tańca na ołpen spejsie i taneczny chód na pracowniczą stołówkę... Widzicie to? Ja też nie.

Wychodząc z biura na odchodne ryczę prawie jak Kazik:

Ja tu jeszcze wrócę - nie zostawię tego
Ja tu jeszcze wrócę - bałaganu totalnego
Ja tu jeszcze wrócę - zawsze kończę, gdy zacznę
W przeciwnym wypadku spokojnie nie zasnę...

Żeby po chwili w autobusie przejść w nieco inny nastrój śpiewając Lynyrd Skynyrd:

Sweet home Ala... Białołęka;
Where the skies are so blue, 
Sweet homa Białołęka,
Lord, I'm coming home to you.


Wieczór. Rodzina w komplecie. Czas wspólny...

chciałoby się zaśpiewać It’s a beautifull life o-ooooo albo chociaż Don't stop me now, niestety dosyć często zamiast tego wychodzi Girls, just wanna have fun Cyndi Lauper połączone z Rage'owym Fuck you, I won't do what you tell me...
W odpowiedzi na zdecydowaną odmowę współpracy ze strony Zo raz na kilka dni mamy z małżem występ w duecie. Śpiewamy wtedy: I want to break free...

Skoro to już z siebie wyrzuciliśmy możemy przejść do procesu kładzenia dziecka spać... Po czytaniu na dobranoc przychodzi czas na spokojniejszy repertuar:
Z popielnika na Wojtusia
Iskiereczka mruga
Chodź opowiem Ci bajeczkę
bajka będzie długa.
Była sobie raz królewna
pokochała grajka
Król wyprawił im wesele
I skończona bajka.

Rozrzewnieni widokiem śpiącej pierworodnej na wychodne z pokoju nucimy jeszcze: 

Isn't she lovely
Isn't she wonderful
Isn't she precious...
Byle nie za głośno, żeby nasz Skarb nie zamienił się w Goluma.


Drzwi do pokoju dziecia się zamykają a my, lekko wzruszeni za sprawą Steviego Wondera, przechodzimy do tańca zwycięstwa. 

I could lift you up 
I could show you what you want to see
And take you where you want to be
You could be my luck
Even if the sky is falling down
I know that we'll be safe and sound
I could fill your cup
You know my river won't evaporate
This world we still appreciate
You could be my luck
Even in a hurricane of frowns
I know that we'll be safe and sound
I could show you love
In a tidal wave of mystery
You'll still be standing next to me
You could be my luck
Even if we're six feet underground
I know that we'll be safe and sound...
Na paluszkach, najlepiej w skarpetach, na specjalnie rozłożonym w tym celu dywanie (żeby nie tupać)...

Ciekawa jestem jak wyglądał by Wasz prywatny musical?

PS Tak, wiem, muzyczny rozstrzał godny rozpierdyliowania jaźni, ale jak już kiedyś pisałam, po 30 ma się w nosie poprawność... gatunkową:)

---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇
Dziękuję 💐😘
Więcej... >

Moje postanowienia noworoczne

dieta schudnę rzucę palenie moje zacznę dbać o siebie zdrowie tu i teraz zadbam

W ostatnim tekście powymądrzałam się nieco na temat tego jak tworzyć postanowienia noworoczne aby miały one nieco większe szanse powodzenia. Nauka czy raczej risercz, który zrobiłam do tego tekstu nie poszły w las.

Chciałabym utożsamiać się ze stwierdzeniem, że nie robię postanowień, bo już jestem zajebista, jednak mimo wszystko, zajebista to ja może i jestem, idealna być nie zamierzam, ale jest kilka rzeczy nad którymi chciałabym popracować w trybie postanowień noworocznych właśnie.

Po pierwsze zmieniam swoje nawyki żywieniowe. Brzmi to bardzo ogólnikowo i poważnie zarazem, ale generalnie chodzi o wywalenie z diety białego pieczywa, słodyczy i śmieciowego żarcia, a wzbogacenie jej kaszami, warzywami i innymi takimi cudami.
Na początek poprzez 6 tygodniowy detoks, a potem przez przemodelowanie (na jego podstawie) swojego codziennego jadłospisu. Nie napiszę, że nie będę żreć słodyczy już nigdy przenigdy, bo to bez sensu, za to jak najbardziej realne jest jedzenie zdrowszych wariacji na ich temat.
Jeśli do tego uda mi się zamienić spożywanie białego pieczywa z regularnego na incydentalne to już w ogóle będzie cudo, a moja tarczyca na pewno będzie mi wdzięczna. A skoro o narządach wewnętrznych mowa to i moje płuca mogą być szczęśliwe, ponieważ detoks polega również na rzuceniu palenia. Tak, wiem, to najłatwiejsza rzecz na świecie, każdy palacz robił to kilka(naście) razy, ale mam nadzieje, że moje rzucenie będzie definitywne - na razie stuknął mi tydzień bez papierosa.

Po drugie zaczynam o siebie dbać. Znowu ogólnik, a ogólniki jak wiemy w postanowieniach są "be". Śpieszę więc z doprecyzowaniem, że przez dbanie o siebie rozumiem cały punkt pierwszy plus zwiększenie dawki aktywności fizycznej. 2 razy w tygodniu to minimum, 3 to ideał. Na razie ograniczam się do zajęć fitness i siłowni, ale jak tylko zima odpuści wracam do biegania. Jeśli to wszystko, poniekąd przy okazji, zaowocuje spadkiem wagi to już w ogóle cud, malina.
Z dbaniem o siebie wiąże się też wcześniejsze kładzenie się spać i wstawanie, wysypianie się (w miarę możliwości), chodzenie na spacery (na tyle na ile czas i smog pozwoli) i inne takie...

Na koniec najważniejsze dla mnie postanowienie: być TiT. Prawie jak Fit, ale chodzi o bycie Tu i Teraz. Pisałam już o tej filozofii przy okazji mojego uczestnictwa w warsztatach "Jak przestać się zamartwiać". Pracuję nad tym już długo długo, ale rozwijania się w tej filozofii nigdy za wiele. Zamiast gnać bezmyślnie do przodu skupiam się na tym co mam, a przynajmniej bardzo się staram. Zamiast uzależniać swoje poczucie szczęścia od tego co "kiedyś tam" planuję osiągnąć przestaję czekać na lepsze jutro, a doceniam dzisiaj, bo jest to jedyna pewna rzecz.

Oczywiście pracuję nad awansem w pracy, chciałabym dalej rozwijać bloga, od poniedziałku zaczynam chodzić na pracowy kurs angielskiego... ale nie są to moje postanowienia noworoczne tylko kolejne kamienie milowe do pokonania w naturalnej kolei rzeczy:)

A jakie są Wasze postanowienia noworoczne?
---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇 
Dziękuję 💐😘
Więcej... >

Postanowienia noworoczne - jak robić to z głową?

jak stawiać pisać sposób na jak dotrzymać poradnik porady rady sposoby sposobów
Jak mówi ludowe porzekadło "święta, święta i po świętach". Przed nami kilka dni podsumowań i planowania, rozliczania i stawiania celów. Tekst o moich postanowieniach jest już gotowy ale zanim go upublicznię postanowiłam zgłębić temat postanowień jako takich.

Na początek trochę statystyki:
Większość z nas planuje zmiany głównie w obrębie zdrowia. Na kolejnym miejscu plasują się kwestie związane z domem/mieszkaniem, sytuacją zawodową. Tuż za podium znajduje się rodzina oraz wypoczynek/podróże. Najczęściej podejmowanym wyzwaniem jest rzucanie palenia (źródło). 
Aż 40% z nas zakłada, że uda się zrealizować wszystkie przyjęte postanowienia (źródło).
Niestety badania amerykańskich naukowców (a jakże), wykazują coś zupełnie innego niż to czego się sami spodziewamy, a mianowicie, że raptem 8% postanawiających jest na tyle wytrwałych, że swoje postanowienia realizuje (źródło). Odwracając tę informację okazuje się, że 92% ponosi klęskę (całkowitą lub częściową). Innymi słowy większość z nas co roku traci czas na planowanie zmian, których nie wdroży w życie. 

Nie brzmi to zbyt optymistycznie, jednak nie zrażajmy się. Możemy zwiększyć szanse na wprowadzenie zaplanowanych zmian już na etapie ich definiowania.
Jak to zrobić?
Oto 10 podpowiedzi, które zamierzam sama zastosować przy zapisywaniu swoich postanowień noworocznych:

1. Trzymając się ludowych mądrości "nie łap kilku srok za ogon" czyli innymi słowy nie szalej z ilością postanowień. Lepiej mieć 3-4 konkretne cele niż pierdyliard niedoprecyzowanych.

2. Doprecyzuj. Co to znaczy "odświeżę język angielski" czy też "schudnę"? Jak będziesz mierzyć postęp w osiąganiu celu? 

3. Wyznacz priorytety. Oceń, które postanowienia są dla Ciebie najważniejsze.

4. Stopniuj. Nie zakładaj, że od 1 stycznia przejdziesz na dietę, rzucisz palenie, staniesz się codziennym bywalcem siłowni, zamienisz tv na książki w ilości jednej dziennie.
Zmiana nawyków to nie jest łatwa sprawa. Zmieniajmy je więc po kolei, nie hurtowo - to znacząco zwiększy szanse na powodzenie.

5. Planuj. Zrobienie listy haseł opisujących Twoje cele to jedno. Wybranie tych najistotniejszych to drugie. Zrobienie planu jak je chcesz osiągnąć to coś zupełnie innego. Jeśli jednak Twoje postanowienia są doprecyzowane i konkretne łatwiej Ci będzie zaplanować sposób ich realizacji np.: w ciągu tygodnia przeczytam X artykułów po angielsku/poznam X słówek. 

6. Kontroluj. Masz już cele i plan? Weryfikuj go. Nie tak jak to zwykle bywa po roku, zazwyczaj z ręką w nocniku, ewentualnie z poczuciem konsternacji. Skoro Twój plan zakłada, że w tygodniu nauczysz się tyle i tyle, pójdziesz określoną ilość razy na siłownię pod koniec każdego cyklu zatrzymaj się i przeanalizuj postępy. 

7. Modyfikuj. W efekcie cyklicznej kontroli. Może okazało się, że nie masz tyle czasu ile byś chciał/a na chodzenie na siłownię? A może jest odwrotnie? Spodobało Ci się i możesz to robić częściej?

8. Polub zmiany:) Do realizacji postanowienia wybierz drogę, która zawiera rzeczy, które lubisz. Co to znaczy? Jeśli zakładasz, że zaczniesz się ruszać wybierz aktywność, która sprawia Ci frajdę. Jeśli nie przepadasz za warzywami nie zakładaj, że przejdziesz na dietę warzywną, lepiej ogranicz np. białe pieczywo.
Wybór opcji, które lubimy, albo przynajmniej akceptujemy, pozwoli nam uniknąć szukania wymówek.

9. Zrezygnuj ze słowa "nie". Swego czasu sporo czytałam o afirmacjach. Nasza podświadomość przypomina zbuntowanego kilkulatka. Kiedy myślisz "nie będę palił" słyszy tylko "będę palił". Popracuj nad treścią swoich założeń i zamień "nie będę tyle żreć" na "będę jeść mniej", a następnie opisz co to dokładnie znaczy jak w punkcie 2. 

10. Daj sobie czas. Według niektórych teorii i badań nowe zachowanie na zamianę w nawyk potrzebuje średnio 66 dni (źródło). To ponad 9 tygodni czy jak kto woli trochę ponad 2 miesiące. Im bardziej skomplikowany jest nowy zwyczaj, tym więcej czasu potrzebuje na "zautomatyzowanie". Dlatego też bądźmy dla siebie łaskawi:)

---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇
Dziękuję 💐😘
Więcej... >

Czego (nie) życzyć na Święta?

życzenia święta boże narodzenia jak składać czego życzyć jak być oryginalnym
Już za kilka dni skończy się świąteczne szaleństwo. Wcześniej jednak przyjdzie nam się zmierzyć z większymi i mniejszymi spędami rodzinnymi. 
Mówiąc szczerze, na teksty stołowe i około przyjęciowe wyrobiłam sobie znieczulicę. Nic jednak nie mierzi mnie bardziej niż życzenia, które czasem powodują, że nie wiem czy śmiać się czy płakać czy może, dla odmiany, przybić komuś piątkę. W twarz. Talerzem z karpiem w galarecie. 
Oto kilka z nich:

Żeby Twoja dieta w końcu zaczęła działać.

Żebyś mniej pyskowała/miała do mnie więcej cierpliwości.

Żebyś w końcu się czegoś dorobił/osiągnął coś w życiu.

Żebyś się ustatkował.

Duuuuużo dzieci/drugiego dziecka/kolejnego dziecka (niepotrzebne skreślić)

Żeby ktoś Cię pokochał.

Z okazji świąt Bożego Narodzenia
Chciałbym Ci złożyć serdeczne życzenia...

To dopiero wierzchołek góry lodowej.
Przechodząc do meritum - jakich życzeń lepiej nie składać?

Po pierwsze takich, w których wyrażamy swoje własne oczekiwania wobec drugiej osoby np.: "żebyś był dla mnie milszy/ładniej się do mnie odnosił". W tych niby życzeniach serwujemy odbiorcy zarzut, a potem, bardzo często (o zgrozo) dziwimy się, że ktoś się bulwersuje.
Co więcej przerabiając własne chciejstwa na świąteczny ton pokazujemy, ni mniej ni więcej, co nas w danej osobie drażni, a idąc dalej, zamiast się świątecznie miłować bardzo nieświątecznie próbujemy się wzajemnie zmieniać, poprzez wbijanie szpil...
Brzydka prawda jest taka, że to nie są życzenia dla obdarowywanej osoby tylko dla składającego. Jeśli już czujesz, że musisz, "bo inaczej się udusisz" to spróbuj zamienić "życzę Ci" na "chciał/abym żebyśmy byli dla siebie milsi, bo zależy mi na Tobie/na naszej relacji/zacieśnianiu więzi". Prawda, że brzmi to o niebo lepiej?

Po drugie to, że sami posiadamy potomstwo (nie ważne czy jest to jedno dziecko czy pierdyliard) nie zakładajmy, że inni ludzie chcą żyć zgodnie z naszym modelem.
Nie wplatajmy w życzenia dobrych rad. To, że mamy poczucie, że jesteśmy najmądrzejsi pod słońcem nie znaczy, że inni się z tym zgadzają. To, że rozmnażanie to nasz cel numer jeden nie znaczy, że kuzynka uwielbiająca swoją pracę ten cel podziela.
Co więcej, to że myślimy, że ktoś powinien robić coś tak a nie inaczej, nie upoważnia nas do wyrażania swoich pseudo mądrości, nawet w imię dobrych chęci, którymi wiadomo co jest wybrukowane. Czas i miejsce na dobre rady jest jedno - kiedy ktoś nas o nie poprosi albo potwierdzi, że chce ich słuchać. 

Po trzecie darujmy sobie te cholerne rymy częstochowskie. Nie masz czasu spotkać się? Zadzwonić? Albo napisać osobistego maila? To serio daruj sobie życzenia, zwłaszcza te smsowe, rymowane, wysyłane hurtowo do całej książki adresowej.

Wreszcie, po czwarte, nie szalejmy z wymuszoną oryginalnością, zwłaszcza jeśli składamy życzenia kuzynostwu czy ciotce, którą widzimy raz na rok albo i rzadziej. Nie dajmy się również zwariować na imprezach takich jak firmowa wigilia. Naprawdę czasem zamiast oryginalności i niechcianej gafy lepsze jest sztampowe "zdrowia, szczęścia i pomyślności" - tego chcą wszyscy niezależnie od wieku, stopnia pokrewieństwa czy zajmowanego stanowiska.

Jeśli jednak mimo wszystko nie chcemy iść na łatwiznę zawsze możemy się zapytać, po prostu, po ludzku (jak zwierzęta w wigilijną noc): "Czego Ci życzyć?" "Czego Ci trzeba?" - to proste pytanie jest gwarantem uniknięcia gafy i trafienia w sedno naszymi życzeniami:)

PS Dodatek specjalny - powrót do przeszłości, czyli czego sobie życzy mama rocznego dziecka:)
---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇 
🎄Dziękuję 🎄🎁 😘
Więcej... >
Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka