Słowo wstępu

Drogi Czytelniku,
zamiar założenia bloga siedział w mojej głowie od dłuższego czasu, jednakże zapał do pisania umykał mi zazwyczaj po kilku notkach. Tym razem jednak, mam mocne postanowienie pisać regularnie. 
Tylko dlaczego właściwie tym razem miałoby być inaczej?
Już odpowiadam. 
Otóż, jak zapewne wszyscy wiedzą, punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Moje miejsce siedzenia, a zatem i sposób patrzenia na świat zmienił się dosyć mocno od czasu kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Muszę jednak podkreślić, że absolutnie i kategorycznie nie zamierzam rozpisywać się o tym jak to jest cudownie być w ciąży, jakich wspaniałych 9 (a raczej 7) miesięcy mnie czeka, ani tym bardziej, jakie to dzieci są rozkoszne i jak bardzo mój instynkt macierzyński się rozbudził. 
Nic z tych rzeczy. Jako kobieta zdrowa na umyśle chciałabym podzielić się głównie tym co mnie drażni, ale również tym co bawi, a czasem smuci, z wykluczeniem puszczania fiołkowych bąków. 

Jako osoba, kompletnie zielona w tematyce ciążowej, a również dzieciowej, co i raz doznaję swoistego szoku kulturowego i właśnie o tym szoku chciałabym pisać, dyskutować. Chciałabym również pokazać inny niż promowany w mediach sposób postrzegania ciąży, a później może również macierzyństwa (jeśli czas i sytuacja życiowa pozwoli).
Tym samym zaczynam oficjalnie dwie nowe przygody - bycie w ciąży i blogowanie o tym:)

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka