Dokształcanie

W ramach dokształcania się udałam się wczoraj na wycieczkę do Empiku. Oto co kupiłam:
1. "W oczekiwaniu na dziecko" Murkoff Heidi, Mazel Sharon, wyd. Rebis
2. "Ojcostwo dla Żółtodziobów" Osborn Kevin, wyd. Rebis
3. "The Walking Dead 2. Droga do Woodbury" Kirkman Robert, Bonansinga Jay, wyd. Wydawnictwo SQN.
Mina Pani kasjerki po dotarciu do ostatniej pozycji z listy - bezcenna:)

O ile "The Walking Dead 2. Droga do Woodbury" swoim niewielkim formatem umożliwia mi swobodne przemieszczenie się, o tyle lektura dwóch pozostałych pozycji jest możliwa tylko w domu.

"W oczekiwaniu na dziecko" na pierwszy rzut oka wydaje mi się bardzo dobrą pozycją pod kątem merytorycznym. Napisana jest prostym językiem, chociaż zawiera sporo terminów medycznych.

Dla mnie ważne jest również to, że w swojej prostocie jej język nie jest infantylny - próżno w niej szukać kupek, rączek i brzuszków. Po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów mam pozytywne wrażenia, aczkolwiek minusem jest fakt, że autorzy dosyć często odwołują się do rzeczywistości w Stanach Zjednoczonych, jednak spokojnie można na to przymknąć oko.

"Ojcostwo dla Żółtodziobów" urzekło mnie swoim złośliwym i nieco cynicznym poczuciem humoru, które uwielbiam, a co więcej uwielbia je również mój mąż. Styl napisania tej książki kojarzy mi się ze stylem Terrego Pratchetta, którego uwielbiam, a który pod powłoką prześmiesznego absurdu porusza kwestie istotne i trudne, ale nie przeszkadza to absolutnie w śmianiu się do łez. Dodatkowo jest to pozycja genialna, dla ludzi ze skrzywionym poczuciem humoru i z jeszcze bardziej skrzywionym podejściem do rodzicielstwa. Nie wiem, tylko dlaczego nie ma książki "Macierzyństwo dla żółtodziobów" - czy wg pisarzy kobiety w ciąży nie doceniłyby takiego poczucia humoru?

Ja na pewno bym się za taką publikację nie obraziła, a na ten moment mam wrażenie,co prawda po pobieżnym przejrzeniu empikowego regału, że kobieta chcąca poczytać usystematyzowane informacje o ciąży może to zrobić w dwojakim stylu, albo totalnie na serio, albo w sposób tak infantylny, że aż cukier zgrzyta między zębami.

Udostępnij ten post

12 komentarzy :

  1. Zanim zaszłam w ciążę też czytałam "W oczekiwaniu na dziecko", późnej będąc w 4 czy też 5 miesiącu dorwałam poradnik (tytułu nie pamiętam, a książka przepadła jak pożyczyłam ją znajomej) tak jajcarsko napisany, ze chciało go się czytać choćby po to żeby dobrze się uśmiać :) - też w Empiku dorwana. Wiedzę raczej z gazet czerpałam, ale jak doszło co do czego to ani szkoła rodzenia mnie nie przygotowała odpowiednio ani te wszystkie obczytane pozycje ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi brakuje takich jajcarskich przewodników po temacie, że tak powiem;) Na razie zaśmiewam się czytając niektóre rozdziały "ojcostwa dla żółtodziobów". Co do przygotowania na przyszłość, to zakładam, że tak pewnie będzie i ze mną - teoria sobie, a praktyka sobie;D

      Usuń
    2. jeśli chodzi o jajcarskie przewodniki po temacie, to polecam "Ciężarówką przez 9 miesięcy" :)

      Usuń
  2. Ja wiedzę na temat ciąży i wszystkiego co się z nią wiąże czerpię głównie z internetu, choć w domu mam chyba z 5 poradników podrzuconych przez znajomych. Czasami do nich sięgam, ale po rzeczy merytoryczne. Ciąża na wesoło i mnie by się przydała, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też korzystałam głównie z Internetu, z resztą nadal to robię, bo to szybsze jednak;), ale w pewnym momencie miałam wrażenie, że ta wiedza jest strasznie rozmyta i pomyślałam, że książka będzie bardziej merytoryczna;)
      Pozostaje nam mieć nadzieję, że kiedyś ktoś opublikuje jakieś "macierzyństwo na wesoło", a do tej pory same chyba musimy zadbać o to, żeby było nam weselej, nawet w trudnych sytuacjach;)

      Usuń
    2. A bo ta cała ciąża to śmieszna sprawa. Czuję się jak słonica, turlam się zamiast iść, mówię o sobie "tirówka" i płacz (często z błahego powodu) kończy się uśmiechem. No i weź zrozum... ;)

      Usuń
  3. Myślę, że macierzyństwo dla żółtodziobów przypadłoby mi do gustu. Sama potrafię być całkiem złośliwa, chyba cudza dawka cynizmu by mnie nie zabiła ;)
    Ja zakupiłam księgę pt. Encyklopedia zdrowia dziecka,wydawnictwa Media Rodzina i jestem całkiem zadowolona, choć układ tej księgo wydaje się dość oryginalny ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo - lubię się czasem powyzłośliwiać, a cudzy cyniczny humor jest jednym z moich ulubionych rodzajów rozśmieszaczy:)
      Wydaje mi się, że w kontekście tematu takiego jak ciąża i macierzyństwo zdrowa dawka złośliwego humoru pomogła by trochę odstresować się w tym czasie i oswoić w pewnym stopniu te kwestie, o które się martwimy chcąc nie chcąc;)

      Usuń
  4. Nie miałam pojęcia, że jest książka The Walking Dead. Jeśli chodzi o "w oczekiwaniu na dziecko" jest moim zdaniem przereklamowane, a w każdym razie, nie jest tam więcej informacji niż w Internecie. Zostało mi kilka poradników po ciąży, a i tak najwięcej rzeczy wyszukuję w Internecie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dwie książki The Walking Dead, ta jest kontynuacją. Z tego co wiem trzecia część ma być niedługo dostępna w wersji anglojęzycznej. Nie jest to może literatura najwyższych lotów, ale sprawdza się jako przyjemna, zajeżdżająca trupem rozrywka;)
      Jeśli chodzi o książki ciążowe to dorwałam się ostatnio do innych tytułów i "w oczekiwaniu na dziecko" straciło prowadzenie;) Ja generalnie większość informacji też wyszukuję w Internecie, zwłaszcza jak mam jakieś konkretne pytanie. Książki lubię czytać w wolnej chwili na kanapie:)

      Usuń
  5. "W oczekiwaniu na dziecko" też mam i kilka innych książek, które przestudiowałam, ale powiem ci, że w większości spraw to wujek Google jednak jest niezawodny, oczywiście jeśli informacji szuka się nie na forach tylko na jakiś rzetelnych stronach. Wujek Google dobry na wszystko;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Również polecam "W oczekiwaniu na dziecko" :) Ogromna dawka informacji, ale bez nadmiaru medycznej terminologii. Jeśli chodzi o książki dla ojców, to ja po kupieniu pierwszej, która po kilku dniach wylądowała w kącie, zrezygnowałam z edukowania męża ;)

    OdpowiedzUsuń

Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka