Wyprawka Pani Fanaberii

Dzisiaj temat typowo ciążowy. Od kiedy zaczęłam aktywnie kompletować wyprawkę nie tylko Zośkową, ale i moją, szpitalną, znajduję w sieci całą masę produktów opisanych jako niezbędnych, koniecznych, niezastąpionych w ciąży/połogu. Zapewne większość z nich stanowi spore ułatwienie codziennego funkcjonowania, ale z drugiej strony nie dajmy się zwariować, w końcu nasze mamy jakoś obchodziły się bez znakomitej większości gadżetów, które są nam wmawiane jako niezbędne, o tych bez których dziecko podobno nie będzie się rozwijało prawidłowo nawet nie wspominam. Fakt, doświadczenie mam znikome, ale każdy od czegoś zaczynał, więc tym samym i ja zaczynam robić chociaż wstępny przesiew artykułów zbędnych i takich które fajnie mieć. Dlatego też postanowiłam raz na jakiś czas opisać Wam moje poszukiwania tego i owego asortymentu.

Na pierwszy ogień poszły biustonosze i koszule nocne. Ale nie byle jakie, tylko takie oznaczone jako specjalne „do karmienia”. Swoje porównanie opieram głównie na tym co znalazłam w internetach, a dokładniej na allegro.
Moje obserwacje? Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to podział cenowy. Najpierw 0 – 30zł, potem długo, długo nic (przynajmniej w moim rozmiarze chociaż nie jest on nietypowy), a następnie od 70zł wzwyż.
Jeśli ktoś nie chce wydać fortuny jest skazany poniekąd na biustonosze i koszule z pierwszej grupy. Biustonosze nieusztywniane, materiałowe, w szalonych wersjach kolorystycznych (do wyboru czarny albo biały), najlepiej w dwupaku. Jeśli idzie o fason to wybór równie powalający co opcje kolorystyczne – albo wyciągnięty stanik babuni, albo jakże seksowny krój a la maciora. Prawda, że brzmi zachęcająco?
W koszulach sprawy mają się niewiele lepiej ponieważ dominują pstrokate worki na kartofle, albo te same worki w szarościach koniecznie opatrzone niby słodkimi rysunkami zwierzątek i innych maszkar. Czy to oznacza, że kobieta po urodzeniu dziecka sama dziecinnieje i trzeba ją ubierać w takie kretynizmy? A może przestaje być kobietą, a skoro takową nie jest to wystarczy pstrokaty worek na kartofle?
Druga grupa prezentuje się zgoła inaczej, jednakże ceny też są sporo wyższe. Mimo wszystko mogę w niej wybierać i przebierać między miseczkami miękkimi, twardymi, z fiszbinami, bez fiszbin, z koronkami, bez koronek. Szaleństwo kolorów, krojów. Myślę, że każda dziewczyna znajdzie coś dla siebie, a przy tym nie będzie się czuła jak własna babcia. Jeśli chodzi o koszule – podobnie – można znaleźć całą masę ładnych, kobiecych koszulek opatrzonych dopiskiem „do karmienia”. Nie są to worki, mają koronki i wcięcia w talii, także normalnie rozpusta. Tylko te ceny - naprawdę ładne i kobiece koszulki kosztują w granicach 100zł.

I co tu zrobić? W końcu wydatków sporo, ale z drugiej strony nie umiem się skazać z premedytacją na wygląd babciny albo o zgrozo maciorowaty. Oczywiście, poświęcając więcej czasu, na pewno można znaleźć coś ze środkowego przedziału, ja jednak postanowiłam sprawdzić to co jest mi podsuwane najczęściej. Tak więc, na początek przetestować jeden biustonosz z 2 grupy. Czarny usztywniany, z beżową koronką, za ok. 70zł.
Jeszcze przy zamówieniu myślałam, że to kolejna ściema, w stylu zwykły push-up z adnotacją „do karmienia” w nazwie. Jednakże po jego otrzymaniu cofam te słowa. Bardzo wygodny, kobiecy, chyba nawet seksowny, pytanie tylko czy funkcjonalny, ale to obadam dopiero w kwietniu. Na razie jestem zachwycona i na fali tego zachwytu postanowiłam zakupić jeszcze jedno takie cudeńko, może nawet dwa.

Jeśli zaś chodzi o koszule nocne to niestety test wypadł trochę gorzej. Zamówiłam 3 koszule - cena każdej z nich oscylowała w okolicach 50-60zł. 
Na zdjęciach, o naiwności, modelki wyglądały ładnie, krój wydawał się kobiecy i funkcjonalny. Niestety, chociaż rozmiarówka się zgadza, dziewczyna mojego wzrostu w analogicznej kreacji ma z tym wizerunkiem niewiele wspólnego, bowiem wyglądam jakbym ukradła kieckę mojej babci. Kolor może i spoko, krój może i wygodny, niestety z kobiecością, przynajmniej na mnie, ma on niewiele wspólnego.
Druga koszula za to rewelacja. I na modelce i na mojej skromnej osobie. Inny fason, inny kolor i jaka różnica. Do tego wydaje się być funkcjonalna i faktycznie przystosowana do karmienia piersią. Trzecia koszula, bez specjalnej wstawki w dekolcie, za to z legginsami, to mój faworyt. Chociaż w przypadku karmienia i połogu jest to chyba typ najmniej wygodny i funkcjonalny, nie mniej jednak daję jej szansę i mam nadzieję, że się nie zawiodę.

 

O ile jednak, jak się okazało, jestem zwolenniczką specjalnych biustonoszy, o tyle co do koszul mam pewne wątpliwości, ponieważ można je kupić, w wersji "nie ciążowej", chociażby w popularnych sieciówkach. Sama niedawno zakupiłam jedną podobną do tej z poniższego zdjęcia i stwierdzam, że spokojnie nada się do karmienia - ładna, duży dekolt, elastyczny materiał, a jaka wygodna! Do tego na spokojnie mogłam przymierzyć kilka wersji/rozmiarów/kolorów, od razu sprawdzić funkcjonalność, a dodatkowo finalnie okazała się sporo tańsza od tych w internecie chociażby dlatego, że odpadały niekiedy absurdalnie wysokie koszty przesyłki. Dopisek ciążowy/do karmienia w przypadku tej części garderoby moim zdaniem jest zupełnie niepotrzebnym bajerem... Ale biznes się kręci.
Źródło
Co Wy na to? Może macie jakieś własne doświadczenia związane z tym obszarem?:)

Udostępnij ten post

16 komentarzy :

  1. Biustonosze miałam takie tanie i takie z bajerami. Oba modele sprawdziły się świetnie. Te " babcine" świetne są do spania bo nic nie ciśnie. Za koszulkami do spania nie przepadam. Korzystałam ze spodenek i luźnej bluzeczki - dały radę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcine do spania - świetny pomysł, dzięki:)

      Usuń
  2. Ha! to ja się przyznam, że kompletując dla siebie wyprawkę sporo musiałam na staniki do karmienia wydać (bo rozmiar niepopularny), więc koszulę do porodu i późniejszego hasania po domu w połogu brałam po taniości - właśnie z infantylnymi zwierzaczkami tudzież krateczką. I zrzucam to na ciążowy przedporodowy rozlazły mózg ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciążowy rozlazły mózg - bosko:D
      Aczkolwiek wcale się nie dziwię, bo wolałabym wydać więcej na biustonosz(e) niż na koszule nocne które spokojnie mogą być bez dopisku "do karmienia";D
      Te szare ze zwierzakami IMO to się do porodu SN nadają - nie szkoda zniszczyć:)

      Usuń
  3. Kurde, ja miałam koszulę po szwagierce, a potem tą koszulę nosiła moja siora. Powiem Ci szczerze, że jak byłam na porodówce to wszystkie babeczki wyglądaly tak samo: Szara koszula z misiem/słonikiem/żabką- ja tak samo. W domu nosiłam swoje zwykłe piżamy, bo kogo mam się wstydzić czy przed kim ukrywać? Bluzkę można ściągnąć i tyle ;)
    Staniki nosiłam głównie sportowe, bo najwygodniejsze były (małego biustu nie mam) BA! Ja nawet w takim staniku sportowym i szarej misiowej koszuli rodziłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie może dlatego, że te koszule tanie i nie szkoda ich zniszczyć, albo przeznaczyć na poród SN i pierwsze doby po? Cholera wie, wydaje mi się że kluczowe są względy finansowe, bo te koszule inne niż szare są absurdalnie drogie.

      Gdzieś przeczytałam, w jakimś poradniku, że na pierwsze dni tygodnie najlepiej zaopatrzyć się w wygodny dres - tak też zrobiłam:) Górę bez zbędnych ceregieli będę dobierać z tego co mam;]

      A staniki sportowe to świetny pomysł - mam takowy, więc pewnie też z niego skorzystam - ciekawe czy wygodnie się w nim śpi....

      Usuń
  4. Ja zakupiłam tylko koszulę do karmienia, która do karmienia nie była, ale ze względu na guziczki z przodu, nadawała się jako, tako. A spodnie wzięłam sobie od innej pidżamy. Staniki trudna sprawa, jedyne jakie znalazłam w okolicznych sklepach (w zasadzie w JEDNYM) były szczelnie zapakowane, a w sklepie nie było przymierzalni.. Kupowałam na oko. Jak miałam nawał pokarmu to spoko, ale przed nim i po nim - masakra...
    Ogółem mało kasy przeznaczyłam na ten cel, bo wyszłam z założenia, że za długo i tak nie będą użytkowane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja z tych typowych "do karmienia" postawiłam na staniki. Ale teraz jak czytam Wasze komentarze to spokojnie styknie jeden "wyjściowy", jeden babciny i sportowy. Nie chcę kupować nie wiadomo ile rzeczy tak samo jak odzieży ciążowej, w końcu to stan przejściowy;)

      Usuń
    2. chyba, że planujesz drużynę piłkarską ;)

      Usuń
  5. A widzicie, to świetny pomysł z tymi biustonoszami babcinymi do spania - o tym kompletnie nie pomyślałam! Jednak doświadczenie to podstawa.

    Co do koszulek to generalnie dochodzę do wniosku, że nie ma sensu przepłacać i lepiej kupić zwykłą koszulkę czy pidżamę z guziczkami na górze i tyle. Właśnie z takiego zestawu będę korzystać, a koszule tylko do szpitala wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam 3 staniki do karmienia i dwa sportowe. W moim przypadku taki zestaw niezbędny, bo strasznie ciekło/.... ;}

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, że do babcinego wyglądu w ciąży i po ciąży mi daleko;), ale ze stanikami to muszę przyznać, że jest różnie. Zawsze używałam usztywnianych biustonoszy, eleganckich, seksownych itp. Miękkich bez fiszbin nie mogłam znieść. Przy karmieniu jednak sprawdzają się najlepiej , bo te usztywniane trzeba wyginać i deformować. Co do koszuli to kupiłam ładne i funkcjonalne w Mother Care- dwupak. Odpinane ramiączka faktycznie się przydają zwłaszcza w nocy, kiedy chce się szybko odsłonić pierś. Jednak uważam, że można spokojnie znaleźć koszule, które nie są przeznaczone dla karmiących, a mają po prostu głęboki dekolt. Nie ma co popadać w przesadę. Na pewno nie kupuj mnóstwa rzeczy na wszelki wypadek bo to szkoda kasy i czasu. Przecież sklepy są i niemal od ręki można kupić wszystko czego potrzebujesz. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana:) mam identyczną koszulkę ta błękitna:) niestety na pierwsze dni po porodzie najlepszy okazał się miękki stanik zwyczajny z Pepco za 9 zł. Taki, ktory to poprostu odchylasz pod piers- te specjalistyczne bardzo uwieraja bo maja odpinki

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dostałam koszule nocna do karmienia od teściowej(nie narzekam na teściową chciała dobrze;)). Pewnie nie jedna z Was taką widziała na środku wielka zadowolona żabka w jaskrawych kolorach a po bokach guziczki, serduszka, "ułatwiające" karmienie. Tak super ułatwiały że w najmniej upragnionym momencie guziki puszczały i trzeba było się pozbierać do kupy z cyckami. Masakra... żadne odpinane jak już to takie z elastycznym dekoltem. Jeśli chodzi o staniki to najlepsze dla mnie okazały się sportówki za jakieś 25zł z przesyłka, elastyczny, dopasowywał się do wielkości biustu, bez fiszbin, drutów itp Zakupione w sklepie internetowym. Najbardziej mnie wkurzał brak możliwości ukrycia wkładek laktacyjnych. Cokolwiek założyłam i tak miałam wrażenie, że je widać. Może to tylko psychika a może coś w tym było. Na super wypaśne, drogie nie było mnie stać więc pozostałam przy jedynych pasujących;) Nie ma co przesadzać. Najlepiej jeśli ma się kasę, iść do sklepu i sobie dopasować, kupić na początek jedną aby sprawdzić czy w ogóle będzie nam potrzebna, bo może lepsze okażą się te co już posiadamy. Nie kupować na oko. Ja jeden kupiłam i nie nosiłam. Szkoda kasy. Pozdrawiam i powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  10. Biustonosze do karmienia są wg mnie niezbędne i uwielbiam te firmy alle mamma - piękne, funkcjonalne i trwałe, bo już drugie dziecko w nich karmię ;) Mam 2 - caffe latte i czarny, nie pamiętam nazwy. Ale koszule tak jak mówisz - wytarczą zwykłe, a potem, po pologu to piżamka zwykła z dekoldem jet ok :) To samo z bluzkami - przy karmieniu starzej córy miałam wszytko rozpinane albo z specjalnymi zakładkami, mimo że karmiłam wiosną, latem i jesienią. Teraz karmię zimą a nie mam ciuchów specjalnie do karmienia - podwijam bluzkę i jest ok, często wygląda to nawet lepiej niż no spierająca się szybko bluzka do karmienia z H&M

    OdpowiedzUsuń

Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka