Wrzesień 2014 - podsumowanie

1. Zosia - na brzuch, marsz! W końcu moje dziecko zaczęło się regularnie przewracać na brzuch. Osiągnięcie mej pierworodnej kapkę ograniczyło mój czas wolny, którego i tak nie miałam za dużo, ponieważ po chwili leżenia na podwoziu zaczyna się marudzenie i muszę ingerować ja. Zosia staje się coraz bardziej wymagająca i coraz mniej tolerancyjna dla matki zajmującej się czymś innym niż swoje dziecko, co momentami bywa trudne, a kiedy człowiek przeziębiony, z gorączką, to robi się hardcorowo, stąd moja ostatnia dłuższa nieobecność na blogu i FB.
Ponadto trwa rozszerzanie diety, o czym trochę więcej napiszę w kolejnym poście.
Poza tym dla Zo był to wyjątkowo intensywny miesiąc ponieważ tydzień po tygodniu przeżyła wesele znajomych i własny chrzest. Oba wydarzenia zniosła dzielnie, lepiej niż codzienne siedzenie z opatrzoną już matką - wniosek z tego taki, że towarzyskie dziecię mi rośnie:)
2. Film miesiąca - ech ech trochę ich było... Month Python i Święty Graal, World War Z, R.I.P.D.,  Star Trek: Into Darkness, Niepamięć, Jobs, Hotel Transylwania, Ona, Złap mnie jeśli potrafisz i jeszcze kilka...
Filmem miesiąca zostaje jednak "Ona". Film ten widziałam po raz drugi, ale urzekł mnie tak samo jak za pierwszym. Uwielbiam go za nastrój, muzykę, zdjęcia, kolory, za Scarlett i za wszystko po prostu, chociaż jakby nie patrzeć jest to film raczej z gatunku tych smutnych, ale przy tym skłania do refleksji nie tylko nad swoim życiem, ale również ogólnie nad relacjami międzyludzkimi w dzisiejszych czasach, w których ludzie są sobie coraz bardziej obcy, chociaż za sprawą m.in. mediów społecznościowych są sobie pozornie bliscy...
3. Gadżet miesiąca - zdecydowanie książeczki dla Zo. Jako że coraz bardziej interesuje się światem i coraz mniej chce leżeć na macie edukacyjnej książeczki stanowią całkiem dobrą alternatywę, a przy okazji angażują w zabawę rodzica, który jest człowiekiem od opowiadania i przewracania stron:D

4. Wydarzenie miesiąca
- a właściwie wydarzenia: Nr 1 Chrzest Zo. Kopytka jej nie spłonęły, przez godzinę w kościele pół hasała, drugie pół przespała. Do tego dzielnie zniosła babciową kreację, która jak się okazało z bawełną miała niewiele wspólnego. Przy tym wszystkim obiad z rodzinką to była już tylko formalność czy jak kto woli pestka. Tak jak pisałam córę mam towarzyską, także tylko się cieszyć, bo i rodzice lubią spotkania w większym gronie człowieków.
Nr 2 Wesele czyli pierwsza wyjściowa impreza. Pierwsza dla Zo i pierwsza dla nas w roli rodziców. Pisałam o tym w poprzedniej notce, więc nie będę się ponownie rozwodzić.
Nr 3 radykalna zmiana fryzury. Po kilkunastu latach długich piór przyszła pora na zmianę i krótkie cięcie, teraz tylko zastanawiam się dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej?!

5. Inspiracja miesiąca
- a właściwie cały wagon inspiracji. Wycinanki, kolorowanki, pomysły na gry edukacyjne, puzzle i cała masa innych wspaniałości. 
Zo - bój się, jak będziesz trochę starsza to cię tymi grami zamęczę:)

6. Odkrycie miesiąca
- cudowne, ciepłe, piękne grafiki, autorstwa Karin Taylor, które kiedyś chciałabym wykorzystać w pokoju Zo.
Więcej wykopanych przeze mnie ilustracji, nie tylko tej autorki, znajdziecie tutaj.

7. Wrześniowa linkownia:
  • Ręcznie robiony komin w sam raz na jesienne chłody.
  • Cudowne zdjęcia miejsc o które upomniała się natura.

Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. Brawa dla Zosi :D zaraz zacznie Ci się kulać i zwiewać po całej chacie ;) Z propozycji filmów na bank skorzystam, bo już mi się moja baza wyczerpała, a intensywnie nadrabiamy czas kiedy o oglądaniu można było zapomnieć ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj zaczęła się turlać:O Już oczami wyobraźni widzę czekającą mnie masakrę;)

      Usuń
  2. Imprezowa dziewucha rośnie:) a grafiki przepiękne :) do pokoju Zo na pewno beda jak znalazł jako alternatywa dla różowej Barbie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowej Barbie mówię stanowcze nie:D

      Usuń
  3. "leżenie na podwoziu" mnie rozwalilo :D Film Ona juz zapisuje do obejrzenia i spodobalo mi sie 101 uczynkow :) Jednym slowem super post jak zawsze :) A i Zosia mnie urzekla. Co to za fajna lalka/pacynka z lewej ? Zawsze mi sie marzylo takie cos :P ale mam syna wiec zostaja mi resoraki. Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że coś fajnego Ci podrzuciłam:)
      Pacynka to małpka, którą Zo dostała od dziadków - super maskota, także nawet i dla chłopaka się nada;)
      Resoraki <3

      Usuń

Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka