A co Ty robisz dla swojego dziecka?

Tak, wiem, powinnam wrzucić tekst o zabawkach albo o atrakcjach dla dzieci z okazji ich święta. Jednak kiedy zaczęłam o tym myśleć, to doszłam do wniosku, że dla większości dzieci w dzisiejszych czasach dniem dziecka jest każdy dzień, albo przynajmniej weekend. Dla tego zapraszam Was na krótką listę atrakcji przeznaczonych dla wewnętrznego dziecka, które drzemie w każdym z nas.

1. Zjedz ogromną porcję ulubionych lodów/czekolady/gofrów. Najlepiej z bitą śmietaną i sosem. I owocami, I drażami. Potem doznasz szoku cukrowego, a może zrobi Ci się nie dobrze, ale co tam. U mnie sprawdziła się zamiana lodów śmietanowych na sorbety:P

2. Idź na spacer. Bez dziecka. Najlepiej z partnerem albo przyjaciółką. Pogap się na drzewka, powąchaj kwiatki. Gorzej jak masz uczulenie. Wtedy miej na podorędziu paczkę chusteczek. I lek na alergię. Dobra, jak masz alergię to generalnie odpuść sobie – Twój wewnętrzny dorosły będzie Ci naprawdę wdzięczny i w nagrodę pozwoli napić się wina wieczorem.

3. Jeśli nie lubisz spacerować to biegaj, ale nie jak Ci drętwi biegacze, tylko ile sił w nogach i powietrza w płucach. Pełną prędkością przed siebie, gdzie oczy poniosą, bez pierdomondo w telefonie. Na wszelkij słuciaj miej jednak ze sobą karteczkę z informacją do kogo dzwonić w razie wypadku - przyda się w przypadku omdlenia z nadmiaru tlenu albo jego braku jak kto woli:P
4. Bujaj się! Przy okazji wizyty z dzieckiem na placu zabaw wejdź na tę cholerną huśtawkę i poczuj wiatr we włosach – nie ważne, że rodzice innych dzieci będą patrzyli na Ciebie jak na debila. Uważaj jednak na zjeżdżalnie – można w niej utknąć (sprawdziłam).

5. Idź do kina. Najlepiej na komedię. Najlepiej z ulubionym aktorem. U mnie idealnie sprawdził się Nice Guys z Ryanem Goslingiem. Jeśli nie chcesz iść do kina, albo nie lubisz Goslinga (ale jak to?) to obejrzyj w domowym zaciszu swoją ulubioną bajkę z dzieciństwa.

6. Tańcz! Pląsaj czy co tam umiesz robić w rytm muzyki. W klubie, czy w domu – gdzie chcesz. Może z wyjątkiem pracy, chyba że masz wyluzowanego szefa, który nie ma nic przeciwko tańcom hulańcom na ołpen spejsie.
Źródło
 7. Skoro tańczysz to i pośpiewaj sobie. Jak umiesz śpiewać to chwała Ci za to, jeśli natomiast masz wątpliwości co do swoich zdolności wokalnych oraz odczuwasz empatię wobec biednych ludzi, którzy mogli by usłyszeć Twoje zawodzenie, tfu!, śpiewanie, najlepiej popisy wokalne wykonuj w samotności pod prysznicem albo w aucie. Osobiście polecam tę drugą opcję. Grunt to nie przejmować się spojrzeniami innych kierowców.

To jak? Zrobicie coś dla swojego wewnętrznego dziecka?

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka